Spotkałem Ludzi Wielkiego Serca, którzy byli moimi partnerami w działaniu, za co serdecznie dziękuję, byli moimi nauczycielami - mistrzami, a którzy okazali się wypróbowanymi przyjaciółmi.
TOWARZYSTWO PRZYJACIÓŁ
DZIECI
ZARZĄD GŁÓWNY –
KRAJOWY KOMITET POMOCY DZIECIOM i MŁODZIEŻY NIEPEŁNOSPRAWNEJ WARSZAWA
Pan
Andrzej DUDA
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej dotyczy: sytuacji rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym.
Szanowny Panie Prezydencie,
reprezentuję
środowisko rodzin z dzieckiem niepełnosprawnych zorganizowane w społecznym
ruchu rodziców dzieci niepełnosprawnych w strukturach organizacyjnych
Towarzystwa Przyjaciół Dzieci (koła samopomocowe, warsztaty terapii zajęciowej,
domy samopomocy, ośrodki, świetlice). Funkcjonujemy prawie 35 lat. Komitet
powstał w dniu 26 marca 1983r. i skupia przede wszystkim rodziców dzieci
niepełnosprawnych zrzeszonych w specjalistycznych kołach samopomocy.
Takie dzieci, takie rodziny.
Jesteśmy razem, bez względu na
sytuacje społeczno-ekonomiczne w kraju. Jesteśmy autentycznymi społecznikami,
posiadamy swoje wady i zalety, borykamy się różnymi trudnościami, pokonujemy
piętrzące się przed nami problemy i niestety, ciągle walczymy o lepsze jutro dla naszych dzieci (teraz już
dorosłych osób niepełnosprawnych). Jak sięgam pamięcią do początków
działalności, tylko walczymy i walczymy, nie rozumiem tylko z kim i po co,
skoro oczywistym jest równe traktowanie wszystkich obywateli, natomiast tym obywatelom, którzy wymagają szczególnego
wsparcia należy się pomoc ze strony państwa. Dzisiaj możemy powiedzieć z całą
otwartością, że dziecko niepełnosprawne w rodzinie, to już sprawa normalna i
naturalna. Widać także przebłysk świadomości rządzących, że takim dzieciom i
takim rodzinom należy zapewnić minimum pomocy dla spełnienia warunku godziwego
życia. Nikt już nie chce ukrywać takiego dziecka i nikogo nie dziwi już fakt,
że rodzą się takie dzieci, że funkcjonują takie rodziny, które wychowują
dziecko niepełnosprawne, które z wiekiem staje się dorosłą osobą
niepełnosprawną, ale dla rodziców i tak zawsze pozostaje dzieckiem. Niestety,
urzędnicy państwa polskiego postrzegają
takie dziecko inaczej i przedmiotowo traktują każde dorosłe dziecko
niepełnosprawne zasłaniając się polskim prawem w tym zakresie i nie zważają na
fakt, że pełnoletnie już dziecko ciągle przebywa w domu rodzinnym, ciągle jest
z rodzicami, i że to rodzice, a nie urzędnicy, zapewniają codzienną opiekę,
pomoc i wsparcie. Dla urzędnika państwa polskiego taki stan faktyczny nie ma
znaczenia. To osoba niepełnosprawna i jego rodzina jest dla urzędnika, a nie
urzędnik dla rodziny.
Różnorodna praca, różnorodne zawody.
Panie Prezydencie,
wcześniej napisałem; wychowują dziecko
niepełnosprawne, ale poprawnie powinienem napisać (oczywiście poza
poświęceniem się własnemu dziecku), że pracują, wykonują określone obowiązki
pracowników różnych dziedzin, wykonują ponadnormatywne obowiązki ogólnie uznane
za standardowe w stosunku do zdrowego dziecka, sprawują czynności opiekuńcze,
pielęgnacyjne, wychowawcze, rehabilitacyjne, edukacyjne, terapeutyczne z zakresu
usprawniania mowy, stymulacji psychopedagogicznej, także osiągają minimum
znajomości podstaw prawnych, niekiedy zostają wytrawnym dietetykiem, prawie
dyplomowaną pielęgniarką, uczą zaradności życiowej i funkcjonowania w
społeczeństwie, pracują jako kierowca i jako
asystent osoby niepełnosprawnej, nie tylko w czynnościach dnia codziennego, ale
np. jako asystent dziecka (ucznia,
słuchacza, studenta) uczącego się,
prowadząc i segregując notatki, przygotowując materiały do odsłuchania zgromadzone na nośnikach elektronicznych. I na wszystkim muszą się znać, nawet gdy nie posiadają w tym kierunku
specjalistycznego wykształcenia.
Jak można zauważyć z tej wyliczanki
obowiązków, uzbierał się znaczny katalog
zadań, z którymi musi poradzić sobie
rodzina. Tak, musi radzić sobie dzisiaj, teraz, ponieważ jutro może być już za
późno. Dlatego na usta ciśnie się pytanie; skąd w rodzicach tyle sił, skąd w
rodzicach tyle zaparcia?
Odpowiedź może być tylko jedna; z miłości do własnego
dziecka.
Osobiste świadczenia. Poza
świadczeniami dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym osobiste świadczenie
przyznawane jest również osobie niepełnosprawnej. Do tej grupy świadczenia należy renta socjalna oraz zasiłek lub
dodatek pielęgnacyjny. Niestety, wysokość renty socjalnej jest tak znikoma (84%
wysokości renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy), że w przypadku
indywidualnego prowadzenia gospodarstwa domowego nie wystarcza prawie na nic,
albo jeść, albo opłacić rachunki. Wybór jest naprawdę trudny. Dlatego uważam,
że takie i podobne świadczenia winny być przypisane do określonej kwoty
bazowej, np. najniższego wynagrodzenia i należy również dążyć do zrównywania
wysokości świadczeń wynikających z innych przepisów, np. w ustawie o pieczy
zastępczej na jedno dziecko w domu rodzinnym przeznacza się jeden tysiąc
złotych, także 500+ oraz dodatkowy plus, 200zł dla dziecka niepełnosprawnego,
które otrzymuje rodzina poza innymi indywidualnymi świadczeniami
przysługującymi dziecku niepełnosprawnemu, a które to dodatki nie przysługują
już rodzinom dzieci niepełnosprawnych, gdy zostały osobami pełnoletnimi i już
się nie uczą. Także dopłaca się 60% kosztów eksploatacyjnych mieszkania
(czynsz, ogrzewanie, energia, internet, itp.). Tym sposobem znowu zachwiane są
proporcje równości społecznej. Dla realizacji zapisów jednej ustawy są środki,
a dla innej ustawy ich już nie ma. A gdyby tak zrównać powyższe świadczenia
oraz objąć nimi również rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym, wówczas nie
byłoby już tak źle dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym i mógłby być
spełniony warunek godziwego życia.
Praca a wynagrodzenie. Jednak i
wśród rodziców pojawiają się wątpliwości natury etycznej, sprawiedliwości
społecznej. Dlaczego rodzice dziecka niepełnosprawnego czynią tyle obowiązków
bez wynagrodzenia za pracę, skoro pokrewni pracownicy z różnych instytucji i
sfer funkcjonowania niepełnosprawnego dziecka, za takie same czynności,
wykonując takie same obowiązki, pobierają wynagrodzenie? Pytanie bez
odpowiedzi, chociaż słyszałem i takie stwierdzenia; że jeżeli posiadasz dziecko
niepełnosprawne, to twoje zmartwienie, twój problem i radź sobie sam. Nic
dodać, nic ująć.
Poszukiwanie pomocnej dłoni, obawy. Panie
Prezydencie, pomimo różnego traktowania rodziców dzieci niepełnosprawnych,
przez różne gremia, uważam że nasi rodzice stanowią nadrzędną wartość
macierzyńską, i nawet, i pomimo różnych przeszkód, barier, niekiedy nawet
murów, a nade wszystko swojej jesieni życia w dalszym ciągu sprawują wiele funkcji,
które w zasadzie zarezerwowane były tylko na okres dzieciństwa, ale w przypadku
dziecka niepełnosprawnego przeciągają się do końca życia, i z którymi to
funkcjami trzeba żyć w zgodzie każdego dnia. Najważniejsze jednak, że rodzice
kochają swoje dziecko, są ciągle razem i ochraniają macierzyńską miłością.
Dzielą się z nim swoimi troskami i radościami, podążają przez życie w bólu i
udręce, ale z wiarą i nadzieją, niestety, w nieustannej walce o lepsze jutro,
jednak ciągle z nadzieją na pomocną dłoń, ale nade wszystko z ogromną obawą; co
będzie jutro? Co się stanie z dzieckiem, gdy nas zabraknie?
Panie Prezydencie, to są może i pytania retoryczne, ale
tak myśli wielu rodziców i trudno dziwić się takiej postawie, szczególnie wówczas, gdy
uczestniczą w wielu spotkaniach ostatniej drogi życia osób, które znali, z
którymi razem wzrastali w społecznej działalności.
Priorytet działania. Panie
Prezydencie, wyrażam przekonanie, że dla poprawy sytuacji osób
niepełnosprawnych
i rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym niezbędne są działania
zmierzające do naprawy i poprawy tej, delikatnie mówiąc, niekomfortowej
sytuacji, która nie wspiera i nie wspomaga naszego środowiska. Oczywiście mogę
usłyszeć w odpowiedzi, że się czepiam, że dla osób niepełnosprawnych zrobiono
już wiele, że możemy podać przykłady ile wyłożono środków i na jaki cel, ale to
tylko statystyka. Dopóki priorytetem działania oraz misją czynienia wspólnego
dobra nie będzie pojedyncza osoba niepełnosprawna i jej rodzina, dopóki każda
osoba i każda rodzina tego środowiska nie będzie traktowana podmiotowo, dopóty
będą to tylko pozorowane działania z myślą o własny wizerunek, poprawne
sprawozdania i statystyki.
Smutne refleksje z lat ubiegłych.
Panie
Prezydencie, poprzedni Rząd RP nie uczynił prawie nic konkretnego, także nic
dobrego dla poprawy sytuacji osób niepełnosprawnych i ich rodzin. Można
powiedzieć, że były to zmarnowane lata rządów dla środowiska niepełnosprawnych.
Poprzedni Rząd RP zaniedbał nawet najważniejszy światowy dokument; Konwencję
ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Ratyfikował tę Konwencję po wielu latach
bezczynności, jako jeden z ostatnich państw, członków ONZ. To jest właśnie
przykład ignorancji wobec środowiska niepełnosprawnych, bo cóż nam mogą uczynić
słabsi? Nic, i to jest prawda, dlatego tak bardzo poprzedni Rząd RP ignorował
środowisko niepełnosprawnych, czynił tylko to, co jemu było wygodne, nie
spełniał obietnic wyborczych, za nic miał oczekiwania środowiska. Natomiast
nowelizując, zresztą po nierównej walce, z pozycji silniejszego i w efekcie po
protestach rodziców, zapisy o świadczeniu pielęgnacyjnym, doprowadził do
jeszcze większych nierówności społecznych wśród rodzin z dzieckiem
niepełnosprawnym.
Równość wobec świadczeń.
Dlatego na
dzień dzisiejszy powstała ogromna
przepaść między poszczególnymi wysokościami świadczeń. Z jednej strony pomiędzy
wysokością świadczenia pielęgnacyjnego, a z drugiej strony wysokością różnych świadczeń (1)
emerytalno-rentowych pobieranych przez rodziców wychowujących dziecko
niepełnosprawne. Piszę przepaść, gdyż jest to rząd wielkości 500-600 zł, a
nawet 700-800 zł miesięcznie. W dodatku świadczenie pielęgnacyjne z mocy ustawy
jest kroczące (rocznie wzrasta ok. 100 zł). Natomiast emerytury i renty, jak
powszechnie wiadomo, pozostają na niezmienionym poziomie, bo trudno nazwać
podwyżką wzrost emerytury (renty) o kilka, czy nawet kilkanaście złotych. W
taki sposób, od kilku lat, ciągle narasta i to coraz bardziej, dysproporcja
ekonomiczna wśród rodzin, które w taki sam sposób sprawują obowiązki
wychowawcze wobec swojego dziecka, wkładają taki sam nakład pracy. W ten sposób
powstała nierówność społeczna, która czyni podział środków dla rodzin z
dzieckiem niepełnosprawnym niesprawiedliwością społeczną, która nie sprzyja
jedności środowiska, a nie oto chyba chodzi w polityce integracyjnej państwa.
________________
(1) "różnych świadczeń", nie oznacza tylko wcześniejszych emerytur dla matek lub ojców z tytułu sprawowania opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem (tzw. EWK, EWM), dotyczy całego katalogu świadczeń emerytalno-rentowych wypłacanych z funduszu ubezpieczeń społecznych lub organów równorzędnych.
___________________
Pracować, czy nie pracować.
Fakt niesprawiedliwości społecznej pogłębia
jeszcze ustawowy zakaz pracy lub obowiązkowa rezygnacja z pracy wymagana od
rodziców pragnących uzyskać świadczenie pielęgnacyjne. Tę niesprawiedliwość
społeczną pogłębia także niemożność otrzymania tego świadczenia, gdy rodzic
posiada już ustalone prawo do emerytury lub renty (nieważne z jakiego tytułu).
Jest to bariera nie do przejścia. Z jednej strony; proszę bardzo, oferujemy
świadczenie pielęgnacyjne, ale rodzicu musisz zrezygnować z pracy, czyli musisz
zrezygnować z jednej z nadrzędnych wartości społeczeństwa obywatelskiego, jaką
jest praca, praca dla dobra wspólnego, z której opłacane są wszelkie nawiązki
do skarbu państwa (podatki i składki), czyli rodzic dzieli się z innymi swoim
dobrem osobistym. Natomiast rezygnując z pracy pozostaje tylko "na
garnuszku" Rządu RP, z którego tenże Rząd RP opłaca składki emerytalne i
podatek za rodzica, czyli – według mnie – jest to podwójna strata
dla skarbu państwa. Z drugiej strony, ta sztuczna
bariera, jest równocześnie ustawowym zakazem przyznawania świadczenia
pielęgnacyjnego osobie sprawującej opiekę (rodzicowi), gdy posiada już ustalone
prawo do emerytury lub renty. Co takiego ważnego emerytura lub renta ma
wspólnego ze świadczeniem pielęgnacyjnym? Emerytura wcześniej wypracowana należy do mnie, mojej rodziny, a rentę
przyznano mi z różnych innych przyczyn i także jest ona moja (mojej rodziny). A
tak, zakazowo ustanowione prawo powoduje, że niemożliwym jest uzyskanie
świadczenia pielęgnacyjnego przez emerytów lub rencistów. Przedmiotowe
świadczenie traktowane jest także jako wynagrodzenie za pracę nad
niepełnosprawnym dzieckiem (najczęściej niepełnosprawnym od urodzenia), gdyż od
niego opłacane są należne składki na ubezpieczenie społeczne i nie ma nic do
rzeczy, czy rodzice pracują lub nabyli prawo do emerytury (renty). To są dwie
oddzielne, niezależne kwestie. Emerytura lub renta była przyznana i niech tak
pozostanie, natomiast świadczenie pielęgnacyjne jest sprawą teraźniejszą,
ponieważ jest niezbędne dzisiaj, ponieważ dzisiaj wykonywane są określone
czynności i sprawowane obowiązki opiekuńcze wobec niepełnosprawnego dziecka.
Emeryturę uzyskałem, gdy nie wychowywałem niepełnosprawnego dziecka lub też w
inny sposób zapewniałem opiekę. Obecnie, gdy wychowuję niepełnosprawne dziecko
i sprawuję nad nim osobistą pieczę powinienem uzyskać wsparcie ze strony
państwa i na dzień dzisiejszy jest to właśnie świadczenie pielęgnacyjne.
Czy warto być emerytem, rencistą? Jest to bardzo istotne, gdyż w wielu domach, różne były
sytuacje rodzinne. Istniała nieoceniona pomoc ze strony rodziców, dziadków i w
ten sposób wiele rodzin godziło obowiązki opiekuńcze z pracą zawodową, ale
teraz karze się ich za ten stan rzeczy, za to że opłacali składki i wypracowali
sobie emeryturę. A dlaczego nikt nie zapyta się; jakim kosztem się to odbywało,
ile i jakich było wyrzeczeń i poświęceń (2), aby rodzice mogli zapracować na
emeryturę lub, niestety, zakończyć swoją działalność zawodową na rencie.
Poprzednicy, odpowiedzialni za polskie prawo stanowione wobec rodziców dzieci
niepełnosprawnych uznali, że najlepiej będzie pójść po najmniejszej linii
oporu. Nabycie prawa do emerytury lub renty oznacza, że nic więcej od państwa
się nie należy, że nic więcej nie można już otrzymać. Takie
stanowisko jest postępowaniem przedmiotowym (traktuje rodziców jak pionki na szachownicy) i nie ma
nic wspólnego z podmiotowym traktowaniem rodziców dzieci niepełnosprawnych.
________________
(2) Praca na zmiany, w zasadzie każda praca, wiele tzw. nocek, mijanie się w drzwiach małżonków wracających oraz wychodzących do pracy.
___________________
Czas zmarnowany.
Panie Prezydencie, dlatego właśnie uważam, że poprzednia
ekipa rządząca zmarnowała czas dany im na sprawowanie władzy. W tym miejscu
powinienem zacytować werset z Pisma Świętego, Księgi Izajasza, rozdział 10,
1-3, ale odstępuję od tego zamiaru ufając, że sami zrozumieją swoje
postępowanie. Innych przykładów niemożności rządzących można mnożyć, chociażby
tylko "niewzruszony" zasiłek pielęgnacyjny, który jak stał, tak stoi,
jaki był, taki jest. Niezmienny od ponad dekady w XXI wieku. Jest to symboliczny
zasiłek, ale gdyby był waloryzowany lub zależny procentowo, chociażby tylko od
najniższego wynagrodzenia, to byłby wartością zmienną i wzrastał z roku na rok,
chociażby o tyle, o ile wzrasta dodatek pielęgnacyjny.
Kolejne dysproporcje.
Tak
powstała kolejna dysproporcja, tym razem pomiędzy zasiłkiem pielęgnacyjnym a
dodatkiem pielęgnacyjnym. Niby przeznaczenie takie samo, na ten sam cel, niby
tak samo są definiowane, ale jednak o różnej wysokości. Czy tylko dlatego, że
płatnik jest różny? Chyba nie, gdyż zrównanie ich wysokości to bardzo prosty
krok legislacyjny, który może być zrealizowany na każdym posiedzeniu Sejmu RP,
jednak przez ponad 10 lat nie udało się tego dokonać. W czym trudność, tego nie
wiem, bo i łatwo uzyskać dane o wypłatach tych świadczeń i bardzo łatwo je
policzyć. A może jednak nad niepełnosprawnymi wisi jakieś fatum?, bo czy 100
lub 150 zł na zrównanie zasiłku z dodatkiem, to naprawdę tak olbrzymia kwota,
że "zawali" się budżet państwa. Nie, w taką argumentację, to ja nie uwierzę. Dysproporcja
między zasiłkiem a dodatkiem rozciąga się również na świadczeniobiorców renty
socjalnej. W stosunku do tej grupy osób nie stosuje się zasady równego
traktowania z innymi emerytami lub rencistami, którzy swój dodatek
pielęgnacyjny otrzymują wraz z emeryturą lub rentą. Niestety, rencista socjalny
jest chyba "drugiego sortu" i w jego przypadku dodatek zastąpiono
zasiłkiem pielęgnacyjnym (tym niższym) wypłacanym z innego źródła, a przecież
renta socjalna wypłacana jest z zakładu ubezpieczeń społecznych i chyba nic nie
stoi na przeszkodzie, aby świadczeniobiorca mógł razem otrzymać oba świadczenia
(jeden dokument, w tym samym czasie, jedno źródło dochodu). Skąd taki pomysł i
w konsekwencji zapis prawny, tego nie wiem, ale wiem, że jest to krzywdzące dla
tej części grona niepełnosprawnych, którzy są tak nierówno traktowani. Podobnie
krzywdzącym jest także zapis o zawieszeniu renty w przypadku przekroczenia
progu dochodowego, inne progi obowiązują dla powszechnych emerytów i rencistów,
a inne dla rencistów socjalnych.
Wypominkowe spostrzeżenia. Niektórym osobom funkcyjnym w rządzie, samorządzie, nawet posłom i
senatorom wydaje się, że osoba niepełnosprawna lub rodzina z dzieckiem
niepełnosprawnym otrzymuje od państwa krocie, że tyle środków się w nich łoży,
że powinni żyć w luksusie, a co najważniejsze, aby przestali wreszcie narzekać
i ciągle tylko żądać (nota bene; rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym nie są
rodzinami roszczeniowymi, ale gdy tylko walczą o swoje prawa, to wówczas tak są
postrzegane). Takie stanowisko słychać dosyć często, nawet podczas posiedzeń komisji sejmowych, szczególnie wówczas,
gdy negatywnie oceniane są projekty ustaw, nowelizacja przepisów ustawowych,
czy rozpatrywane petycje. Generalnie, osoby negatywnie nastawione do osób
niepełnosprawnych i ich rodzin, potrafią zsumować wszystkie możliwe źródła
dochodu, które niby ma otrzymywać każda osoba niepełnosprawna, każda rodzina z
dzieckiem niepełnosprawnym, aby było tego jak najwięcej, żeby można było tylko
wykazać własną rację. Tak interpretując, i niestety, rozgłaszając wybiórczo
wybrane zapisy o dochodach osoby niepełnosprawnej lub jej rodziny sami siebie w
tym utwierdzają i dochodzą do wniosku, że jest już tego przesyt i dlatego
odtrącają wiele naprawdę wartościowych projektów przyjaznych osobom
niepełnosprawnym. Projektów, które przepadły tylko dlatego, że osoby decydujące
o prawie dotyczącym osób niepełnosprawnych uznały, że wiedzą lepiej, że lepiej
się na tym znają. Niestety, liczy się
ich głos, to oni posiadają władzę ustawodawczą i wykonawczą. Rodzicom pozostaje
tylko prosić i czekać oraz żyć nadzieją, że w końcu będzie lepiej. Rodzice
dzieci niepełnosprawnych tyle lat czekają na "lepsze jutro", wiedzą
czym są obietnice wyborcze, dlatego nie oczekują natychmiastowych zmian, pragną
tylko, aby odpowiednie przepisy (prawo) wprowadzone zostały już teraz do
obowiązujących aktów normatywnych (ustawa, rozporządzenie) ze szczegółowym
określeniem terminu wprowadzenia ich w życie (obowiązujące od konkretnej daty;
od 1 stycznia, 1 lipca konkretnego roku). Wówczas widoczna byłaby autentyczna
troska rządzących o osoby niepełnosprawne, o rodziny z dzieckiem
niepełnosprawnym, byłby również czas na pozyskanie środków do realizacji celu
jaki został nakreślony w ustawie. Przyjaznym akcentem dla środowiska
niepełnosprawnych byłyby też propozycje wprowadzenia przyjaznych zapisów w
Konstytucji RP. Rodzice w pełni zdają sobie sprawę z różnych ograniczeń, także
finansowych, ale nie mogą być ciągle spychani na boczny tor, na rozpatrzenie
sprawy (problemu) w późniejszym, bliżej nieokreślonym terminie, bo w ten
sposób, do starych, niezałatwionych jeszcze problemów dojdą nowe i wówczas sprawy się nawarstwią, wymkną
się spod kontroli i naprawdę będzie problem, przede wszystkim problem dla
polskiego środowiska niepełnosprawnych.
Inne problemy. Panie
Prezydencie, problemów czy spraw do załatwienia jest jeszcze dużo więcej i o
nich mówi się w środowisku rodziców dzieci niepełnosprawnych, chociażby o
dostępie do lekarzy specjalistów (wskazana byłaby szybka ścieżka
terapeutyczna), dostępie do rehabilitacji (dla niepełnosprawnych od urodzenia
przyjaznym byłoby pozostawienie dla nich zasady dostępu obowiązujące dla wieku
dziecięcego), o lekach, środkach pomocniczych, sprzęcie rehabilitacyjnym, o
likwidacji barier, także o przejawach dyskryminacji wobec środowiska
niepełnosprawnych, czy chociażby uznanie urodzenia się dziecka
niepełnosprawnego za sytuację prawną, która nie ulega przedawnieniu. Rozmawia
się również o specjalistycznej pomocy dla rodziny z zewnątrz, chociażby tylko
dla wytchnienia, o ułatwieniach w urzędach, ośrodkach pomocy (zaniechanie
przepisywania do wniosków, oświadczeń, tych samych danych, tych samych
informacji, które i tak widnieją w komputerowej bazie danych tych urzędów), o
wolontariacie przygotowanym do pracy z osobami niepełnosprawnymi. Istotnym
tematem naszych rozmów jest również orzecznictwo dotyczące niepełnosprawnych i
jego wielowątkowość, bo chociażby dla renty rodzinnej konieczna jest decyzja
lekarza orzecznika ZUS i tenże ZUS nie uznaje prawnych zapisów z decyzji
powiatowego zespołu ds. orzekania o niepełnosprawności o niby równoważnych
stopniach niepełnosprawności. Z kolei osoba niepełnosprawna, posiadająca tylko
orzeczeniem ZUS, np. o całkowiej niezdolności do pracy oraz samodzielnej
egzystencji, gdy pragnie ubiegać się o kartę parkingową i tak musi dodatkowo
stawać na komisję i koniecznie uzyskać dodatkowe (wtórne) orzeczenie z zespołu
ds. orzekania o niepełnosprawności, tylko po to, aby być w zgodzie z prawem.
Uważamy również, że unormowania wymaga kodyfikacja oznaczeń niepełnosprawności
(chorób) prowadzona przez różne instytucje. Inne określenia prowadzi ZUS, inne
NFZ, a jeszcze inne występują w powiatowych zespołach ds. niepełnosprawności.
Sen z powiek spędzają nam również progi
dochodowe przedstawiane w różnych ustawach. Są bardzo różne i różnie
definiowane, a w zasadzie dotyczą tego samego. Jednak najwięcej czasu poświęca
się na wymianę informacji i przekaz własnych przeżyć, własnych doświadczeń,
stąd m.in. tak obszerna relacja o sprawach i problemach, które najbardziej
nurtują środowisko rodziców dzieci niepełnosprawnych, a że jestem wdzięcznym
słuchaczem, to sporo zapamiętuję, ale wiele spraw znam również z autopsji.
Notka osobista. Panie
Prezydencie, pozwolę sobie, napisać kilka słów o sobie. Jestem 70-letnim
mężczyzną, żonaty, ojciec dwóch synów, z których młodszy jest dzisiaj 38.letnim
mężczyzną niepełnosprawnym od urodzenia, mieszka ciągle z nami, wymaga pomocy i
porusza się tylko na wózku inwalidzkim. Urodził się w 9. miesiącu ciąży, w
ciężkiej zamartwicy, przez cesarskie cięcie, 20 min. bez akcji oddechowej, 1
pkt w skali Apgar, masa urodzeniowa 1800 gram, przez 2 tygodnie przebywał w
inkubatorze, ochrzczony wodą w szpitalu, później jeszcze zdiagnozowano inne
współistniejące choroby, m.in. zespół złego wchłaniania. Poród określany był
jako uraz okołoporodowy. Jednak zasadnicze rozpoznanie lekarskie nastąpiło
dopiero w 9. miesiącu po urodzeniu; mózgowe porażenie dziecięce i jest po dzień
dziesiejszy. A gdzie w tym jestem ja, bo miało być o mnie? Jest i o mnie, już
spieszę donieść, że połowę życia
poświęciłem działalności społecznej wśród rodziców dzieci niepełnosprawnych (to
już ok. 35 lat). Zaczynałem jako szeregowy członek Koła Rodziców Dzieci z
Mózgowym Porażeniem Dziecięcym, później zostałem wybrany na przewodniczącego
tego Koła, zostałem społecznym organizatorem, twórcą, współtwórcą,
założycielem, prowadzącym, kierującym, działaczem oraz wolontariuszem, także
społecznym ekspertem w sprawach niepełnosprawnych i tak dalej i tak dalej, aż
nie wiem kiedy, czas poświęcony społecznej działalności tak szybko przeminął,
że nawet z inżyniera elektronika przekształciłem się w humanistę i zostałem
pedagogiem specjalnym (pedagogika terapeutyczna), ale na równi z moją
działalnością cenię sobie również osobiste kontakty z ludźmi, których spotkałem
na swojej drodze społecznej działalności, podczas edukacji, czy w innych
społecznych sytuacjach (turnusy, szkolenia, konferencje). Spotkałem Ludzi
Wielkiego Serca, którzy byli moimi partnerami w działaniu, za co serdecznie
dziękuję, byli moimi nauczycielami-mistrzami, a którzy okazali się
wypróbowanymi przyjaciółmi. A to co czyniłem, czyniłem społecznie bez
sprawowania funkcji etatowych. Dlatego Panie Prezydencie, ośmieliłem się
napisać do Pana, napisać tak, po prostu, od serca, z głębi duszy o sprawach i
problemach, z którymi związany jestem od "zarania dziejów", które są
mi bardzo bliskie, tak jak bliskie są mi dzieci niepełnosprawne i ich rodzice.
Fakt, że piszę od siebie nie oznacza, że nie posiadam przyzwolenia naszego
środowiska. Sprawy próśb, interwencji i zapytań
kierowane do najważniejszych osób w państwie i instytucji centralnych
zostały scedowane na mnie, jako mój społeczny obowiązek potwierdzony uchwałami.
Teraz, po tylu latach znam się już na wielu sprawach, ale cóż mogłem uczynić
wówczas, 38 lat temu, gdy przywiozłem do domu taką małą kruszynkę. W zasadzie
nie miałem o niczym zielonego pojęcia. Jak się zachować, co robić, do kogo
zwrócić sie o pomoc lub chociażby o poradę? To były naprawdę trudne czasy, dla
wszystkich spraw, nawet dla naszych rodzinnych finansów i dzisiaj, gdy wspomnę
o Ustawie "za życiem", to wiem, ile wówczas znaczyłoby dla rodziny 4
tys. zł, to byłby nieoceniony skarb, gdyż po prostu zaczęło brakować na
wszystko. Dlatego lepiej już o tym nie wspominać.
Panie Prezydencie, gorąco i z pokorą proszę, aby problemy rodziców dzieci
niepełnosprawnych nie pozostawały bez echa, aby w naszym polskim,
chrześcijańskim i demokratycznym kraju uznawane były za istotne, także dla
ogółu społeczeństwa obywatelskiego, jako sprawy równoprawne z innymi problemami
społecznymi.
Z
wyrazami szacunku i uznania
Józef
Bogdaszewski Wrocław, 1 marca 2017 r.
-prezes
Komitetu-
Załącznik: Model wsparcia osób niepełnosprawnych i ich
rodzin (projekt)
Komentarze